niedziela, 5 sierpnia 2012
A gdyby tak nagle miało Cię nie być?
Zapytałam, bo nie wiem,
czy sama dałabym rade,
siedzieć w ogrodzie,
i myśleć nad smutnymi krajami,
naszych światów..
Pewnie
Ubrałabym się w granatową sukienkę
i już nigdy nikt nie ujrzałby
uśmiechów na mojej twarzy,
Pewnie
Pozbierałabym wszystkie krople z nieba,
żeby już żadna nie próbowała zrozumieć,
nikogo tak, jak nas,
Pewnie
Nikt nie uciszyłby mojego bólu
Tak łagodnie, jak Ty,
Pewnie
Niepewnie wyglądałaby cała moja dotychczasowa
Pewność.
Nachylasz się i mówisz: jestem
I wtedy ufam Ci, że zawsze będziesz,
Że nigdzie się nie wybierasz dalej,
Zamknięte, w spacerze naszych słów
kontemplowane myśli,
o których dobrze wiemy,
o których nie można mówić,
które się czuje,
i muszą być zamknięte.
Bądź już zawsze.
Pragnę Cię...
Pragnę Cię bardziej, kiedy zachodzi słońce,
Zaróżowiałe niebo przypomina mi Twoje zarumienione policzki,
A złote promienie- płonące tęczówki Twoich oczu,
Serce bije mi mocniej.
Pragnę Cię bardziej, kiedy noc zaścielają gwiazdy,
Niebo przypomina mi wtedy błysk pożądania w Twoim spojrzeniu,
A srebrny blask księżyca- najcieplejszy z Twoich dotyków
Serce bije mi mocniej.
Pragnę Cię bardziej, kiedy spadnie wschodem ciepły deszcz
Wtedy miliony kropel przypomina mi zmęczenie naszych ciał,
A zapach ziemi o poranku- jak bardzo jestem pewna, że będziesz przy mnie.
Serce bije mi wolniej.
Bije mi wolniej, bo nie zawsze pada deszcz,
Bo nie zawsze jestem pewna, że będziesz przy mnie.
Ale noc jest zawsze. Noc, która tak bardzo przypomina mi Ciebie.
Nieodwzajemniona miłość
Co powoduje tą trudność,
którą mogę nazwać na pewno nie bezusterkowość,
jest to niemoc swobodnego oddychania,
wokół niecknienia, włamania,
jakby poruszania serca, jego drgania..
odczuć dużo, myśli mało,
przeważa serce, tego tylko brakowało,
po tej długiej przerwie, jaką mi podarowałeś,
nie brakuje też błędów, przed którymi ostrzegałeś,
jedyne, co potrafię teraz w twoim towarzystwie,
to patrzeć na to wszystko niedbale, zawistnie,
bo nie mieliśmy tego, czego powinniśmy mieć,
miłości, którą teraz trzeba odcierpieć..
Jakie to dziwne, myśleć o tym, co już jest zamknięte,
to tak, jakby próbować skleić to, co pęknięte,
ale nie żal mi tego czasu i jednego, najwspanialszego zdarzenia,
dzięki któremu poczułam, że spełniają się marzenia..
Banalnie brzmiące zdanie,
uczuć góra nie lada pokonanie,
i to mi się podobało,
że to, co najpiękniejsze, właśnie w taki sposób trwało..
dziękuję Ci za to wyzwanie,
i za to, że przez te dni, ofiarowałeś mi coś niebotycznie uderzającego,
fałszywe wyznanie.
Może się wydawać interesujące to, że dziękuję ci za coś nieprawdziwego,
ale przez to teraz wiem, że kochać jest trudno czynami,
łatwiej jest to robić słowami.
Moje wiersze mają własny styl taki, że nigdy się nie rymują na końcu.
Jesienne pytanie do
Boga
Jesień grzejne barwy nosi,
To cóż za powietrze,
Zimne się unosi?
Piękne liście, nieżywe,
Przepełnione ablatywem,
Jakby w środku bezmocnie umarły,
Jedynie lekkością swoją naparły.
Więc dlaczego Boże,
Mimo najlepszego siewu,
Opadamy, niczym dzieci tego przesilnego krzewu?
Mimo wiary, modlitwy,
Codziennych wznoszeń,
Zostawiasz nam na koniec,
Zimnej chłodni skroszeń.
Mówią, że jesteś jak wiatr…
Dlaczego wiatr robi z liśćmi na co ma ochotę?
Subskrybuj:
Posty (Atom)